09
Cze

5 kluczowych przyczyn śmierci (tradycyjnego) rynku SEO

search

SEO (z ang. Search Engine Optimization) czyli optymalizacja stron pod wyszukiwarki, będąca esencją działań zw. z pozycjonowaniem strony w wynikach wyszukiwania, to metoda promocji obok której nie da się przejść obojętnie. Wyszukiwarki takie jak Google są bowiem podstawą „ruchu” (a więc ilości odwiedzin) na każdej bardziej popularnej stronie.

SEO jest martwe! … Ale czy aby na pewno?

Jeśli jednak spojrzeć na dzisiejszą prasę zw. z tym tematem (zwłaszcza anglojęzyczną), zobaczymy sporo wypowiedzi mówiących o tym, że SEO umarło. Dowiemy się, że teraz liczą się tylko media społecznościowe i, że to jest przyszłość tego rynku. Wszystko to brzmi bardzo dramatycznie ale czy tak naprawdę jest? Cóż i tak, i nie. Rynek SEO nie umarł… on po prostu się zmienia.

Wróćmy na chwilę do przeszłości.

Jeszcze w latach 90-tych Google musiało martwić się jedynie o to aby indeksować i poprawnie listować, w swoich wynikach wyszukiwania, setki tysięcy stron które się pojawiały. Stąd też wymyślono metodę ustalania rankingu na podstawie 3 kryteriów: tytułu (), słów kluczowych () oraz opisu ().

Złożenie było takie, że autorzy stron będą wpisywać słowa kluczowe do znacznika aby ich strona została potem na te słowa kluczowe odnaleziona. Ta metoda szybko jednak umarła bowiem co „sprytniejsi” użytkownicy, aby zwiększyć ruch na swojej stronie, zaczęli tu wpisywać jedynie popularne frazy (niekoniecznie zw. z tematyką ich strony). Dlatego w wynikach wyszukiwania panował chaos.

Tak więc po roku 2000 Google zaczęło baczniej przyglądać się samej zawartości strony oraz temu kto daną stronę poleca. Założenie się po prostu zmieniło, a ranking polegał teraz na treści i wiarygodności strony. Wiarygodność natomiast miały budować tzw. polecenia, które głównie polegają na umieszczeniu odp. linku z jednej strony do drugiej. Im więcej poleceń tym strona wiarygodniejsza… przynajmniej teoretycznie.

No a jak jest dziś? Dziś polecanie za pomocą linków dalej działa ale my jako użytkownicy sieci się zmieniliśmy… i Google to zauważa. Nie trzeba już mieć strony www czy bloga aby polecić jakiś artykuł czy stronę. Wystarczy kliknąć „lubię to” i sprawa załatwiona.

Jak serwisy społecznościowe zabijają SEO?

I tu dochodzimy do sedna sprawy. Polecanie stron za pomocą linków było nadużywane przez lata. Tzw. katalogowanie stron czy budowanie zaplecza to nic innego jak zapewnianie naszej stronie odp. ilości linków promujących ją na daną frazę. Powstały nawet specjalne serwisy które zajmowały się barterem linkowym tylko po to aby zdobyć pozycję w TOP10.

Dlatego branie pod uwagę ilości kliknięć „lubię to”, „tweetnięć” czy kliknięć „+1” w Google plus wydaje się być sensowniejsze jako wiarygodny „głos społeczny” w odniesieniu do jakości witryny lub artykułu.

Zresztą to nowe „założenie” które Google wprowadza, nie jest tak naprawdę niczym nowym. Już od wielu lat ludzie podczas kupowania czegokolwiek biorę pod uwagę opinie swoich znajomych, tzw. autorytetów czy innych obcych ludzi.

Jak urządzenia mobilne zabijają SEO?

Coraz więcej osób ma dziś smartphone-a lub tablet i używa go jako narzędzie do wyszukiwania treści w internecie. Na urządzeniach tych jesteśmy coraz częściej „zalogowani” czy to na swoje konto w Google, Facebook-u czy Twitterze… czy też na wszystkich naraz. Dzięki temu łatwiej jest śledzić nasze upodobania i zachowanie a to z kolei pozwala prezentować nam treści bardziej spersonalizowane i dopasowane do nas.

Co więcej nasz sposób „poruszania się” i szukania informacji w sieci na urządzeniach mobilnych oraz komputerach jest inny, i ponownie Google to widzi. Dlatego całkiem niedawno stworzyło nowy sposób rekomendacji przeznaczony jedynie na urządzenia mobilne.

Jak Google zabija SEO?

Jeszcze do niedawna sporo w prasie mówiło się o nowej rewolucji Google czyli Google Panda. Zmiana ta w dużym uproszczeniu miała na celu wywalanie z wyników wyszukiwania zduplikowanej zawartości. Tak by promować oryginalne treści i ich autorów. Wprowadzenie w życie nowego systemu od Google miało bezpośredni wpływ na zmiany w blisko 12% globalnych wyników wyszukiwania.

Kolejne zmiany sukcesywnie wprowadzane w życie przez Google ponownie zmieniają „zasady gry”. Zmiany te mają na celu aktywniejsze promowanie tego co jest aktualne a nie tego co jest „stare” (tak jak to miało miejsce obecnie). Dlatego nowy artykuł na temat X który będzie cieszył się duża popularnością wśród użytkowników sieci będzie wyżej uplasowany w winkach wyszukiwania niż lepiej „podlinkowany” ale stary artykuł.

Jak technologia zabijaja SEO?

Wszystkie znane systemy „open-sorce” na bazie których można stworzyć swój sklep internetowy czy stronę www mają już tzw. „wtyczki” optymalizujące stronę pod kontem wymogów SEO.

Innymi słowy wszyscy zaczynają się optymalizować w ten sam sposób, a skoro wszyscy się optymalizują to tak naprawdę znaczy, że nikt się nie optymalizuje i Google musi szukać nowych rozwiązań w celu prezentacji wyników najlepiej odpowiadających naszemu zapytaniu.

Jak użytkownicy zabijają SEO?

Tak naprawdę tradycyjny rynek SEO umiera bowiem my użytkownicy się zmieniamy. Coraz więcej osób staje się aktywnymi użytkownikami serwisów społecznościowych więc Google idzie tam gdzie są użytkownicy. Nasze zachowania oraz sposób wyszukiwania treści zaczynają się zmieniać. Następuje widoczna migracja użytkowników do urządzeń mobilnych i Google musi się do niego dostosować. Technologia która automatyzuje dotychczasowe procesy selekcji treści sprawia, że stają się one mało skuteczne więc Google je zmienia.

Google musi się zmienić bo zmienia się rynek a kto się nie rozwija i nie dostosowuje do niego ten w konsekwencji wypada z gry. Czy to oznacza koniec branży SEO? Wg. mnie nie ale oznacza to na pewno drastyczne zmiany „zasad gry” i zamiast na to narzekać należy je zauważyć i dostosować się do zmieniającego otoczenia.

A wy co myślicie na ten temat. Czy również widzicie zmianę? Czy dostosowaliście się do niej? A może tradycyjne metody promocji nadal świetnie działają?